Mało kto o tym mówi na głos, więc powiem ja. Sprzątająca nie jest złodziejem i nie jest też domownikiem. Jest kimś, kto ma w krótkim czasie dotknąć mnóstwa Twoich rzeczy. Ty możesz mieć do tego luz albo nie mieć. Oba warianty są ludzkie. Chodzi tylko o to, żeby nie budować napięcia z niczego.
Dokumenty i pieniądze
Szkatułka na komodzie z dokumentami nie jest „do sprzątania". Jak chcesz, żeby tam nie zaglądać, po prostu włóż ją do zamykanej szuflady przed wizytą. Jak nie masz zamka, choćby koperta do szafki w kuchni. Nie musisz tego tłumaczyć romansowo. Wystarczy „proszę nie ruszać szarej teczki na biurku".
Łazienka
Leki na widoku często wyglądają jak śmieci dla obcego oka. Jak nie chcesz żeby coś przestawiano, zbierz blaszki i tubki do koszyka albo szuflady „to się nie rusza". Ułatwisz życie obu stronom.
Kuchnia
Słoiki z makaronem nikogo nie interesują. Za to noże, szkło z dziadka, maszynka do kawy za dziesięć tysięcy: jak się boisz o przypadkowe potrącenie, odłóż głębiej na blat albo do szafki na czas wizyty.
Pokój dziecięcy albo gabinet
Tu bywa najwięcej emocji. Zabawki rozrzucone są ok. Jak na biurku leży projekt podpisany krwią, jedno zdanie wystarczy: proszę nie przestawiać papierów, niech zostaną w tym układzie.
Rośliny
Podlewanie to nie standardowa usługa sprzątania. Jak masz kapryśnego fikusa, napisz „nie polewać". Koniec kropka.
Psychologia
Paranoja szkodzi relacji. Rozsądek pomaga. Nie chodzi o to żeby żyć jak na kontroli celnej. Chodzi o to, żeby pierwsza wizyta nie skończyła się nieporozumieniem przy obcasie wbitym w dywan obok kabla HDMI.
Jak coś dla Ciebie jest święte, po prostu zabierz to z pola widzenia na kilka godzin. Reszta to zwykłe życie w mieszkaniu, które ma wyglądać po wizycie lepiej niż przed nią. O to tu chodzi.
